
Gdzieś tam w środeczku znajduje się mała dzielnica Bourse, najmniejsza w Paryżu. Z racji tego, że Cher nie jest zamożną dziewczyną, zamieszkuje na niej, w małym wynajętym mieszkanku, który nie zachęca do przebywania w nim, nabyła je po jakiejś starszej pani, której nie zależało na wystroju wnętrza.
Mieszkanie wprost masakryczne, stare meble, łóżko w którym skrzypią sprężyny i telewizor, który nie wyświetla obrazu nawet przy najmniejszym wietrze. Ona nie mogła nic zrobić, nie było jej stać na nic lepszego, właściwie to ona dziękowała Bogu, za to, że miała się gdzie podziać. Do rodziców nie ma już powrotu, nawet nie myśli o tym. Ona już nie ma rodziców . Zresztą jak zwykle omija ten temat. Wracając do mieszkania, to wprowadziła się niedawno, a już poznała chłopaka ze swojej klatki z którym się zaprzyjaźniła - Nathana
Mają ze sobą wiele wspólnego, są wrażliwi i lubią pomagać innym choć sami ledwo ciągną z rachunkami i wszelkimi opłatami. Łączy ich jeszcze jedno , nie wyobrażają sobie, aby być razem, są przyjaciółmi i nigdy ma się to nie zmienić, jak brat z siostrą, nierozłączni, ale mają dystans do tego typu spraw. Jednak przyjaźń damsko - męska nie istnieje, prawda ? Czy tylko oni tak uważają ?
Mniejsza z tym, ich życie i ich wybory. Chodzą razem do jednej szkoły i pracują w pizzerii, aby się jakoś utrzymać. Przychodzi do niej wiele osób ze szkoły, więc nie jest to komfortowa sytuacja, ale nie mają wyboru, zwłaszcza, że zaplanowali sobie wakacje do Irlandii, na które zbierają napiwki, tylko w taki sposób mogą spełnić jedno ze swoich marzeń. Zbliża się koniec maja, jeszcze tylko czerwiec i wyruszą w przygodę i Nathan spełni jeszcze jedno ze swoich marzeń. Cher namówiła go, aby zgłosił się do X- Factora, ponieważ ma wielki talent. Przystał na tą decyzję, ponieważ kocha śpiewać.
~~~~~~~~~~~~~~~
Nathan
*****************
Jak zwykle pobudka o 7, bo trzeba iść do pizzeri, nienawidzę swojego życia. Czemu ja nie mogę się komuś pochwalić, że do czegoś dążę ? Coś osiągnąłem ? Mogę się jedynie przyglądać ludzkiemu szczęściu, w chęci do życia utrzymuje mnie jedynie Cher, tylko ona mnie rozumie, wie o mnie wszystko i zawsze mi pomaga, ale jestem złym przyjacielem, nie umiem dotrzymać obietnicy, ponieważ nie potrafię inaczej, to jest silniejsze ode mnie ... spoglądam na zegarek stojący na półce nocnej i to właśnie wyrywa mnie z przemyśleń, już 8.30, zaraz się spóźnie. Szybko się ubrałem, umyłem zęby i wyszedłem. Zbiegłem piętro niżej i zapukałem do mieszkania nr 17, tam właśnie mieszkała moja przyjaciółka, nikt mi nie otwierał, więc stwierdziłem, że poszła już do pracy. Pobiegłem szybko na autobus i po 10 minutach byłem w pizzeri, szybko założyłem na siebie fartuch i wyszedłem do klientów.
- Cześć LOLu - przytuliłem się do Cher.
- Nie za wcześnie postanowiłeś dotrzeć do pracy ? - spytała kpiąco
- Przepraszam cię zaspałem - przejąłem się, że nie będzie chciała ze mną rozmawiać.
- Ja też zaspałam , no ale kto był pierwszy ? No kto ?
Jak ja kocham te jej sarkastyczne odpowiedzi, albo droczenie się ze mną, robi przy tym słodkie miny i mam ochotę ją przy tym poca .. zaraz. Co ? Co ja mówię ? To moja przyjaciółka, siostra.
Ale ostatnio potrafię o niej myśleć jedynie jako o swojej przyszłej dziewczynie .. Ona nie może się dowiedzieć, to wszystko by zniszczyło. Zresztą nie będę teraz o tym myślał, ważne że mam ją przy sobie.
Na koniec dnia nazbieraliśmy 300 euro napiwków, to naprawde dużo, najwięcej jak do tej pory, to bardzo zadawalający widok.
- Idziemy gdzieś na miasto ? - spytałem, chcąc z nią spędzić jeszcze trochę czasu .
- Czyli ?
- Czyli gdzie chcesz ?
- Muszę się pouczyć - ;// ( jej mina w tamtej chwili)
- Dziewczyno ty jesteś jakaś opętana ( ;O moja mina )
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Cześć. Rozdział jakiś beznadziejny ;/ ale mi się jakoś nie kleiło. Proszę o zrozumienie, bo szkoła, teraz różnorodne poprawki i tego typu rzeczy, a nie chcę robić takich długich przerw pomiędzy rozdziałami, więc bez braku weny postanowiłam coś dodać. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieję, że ... miłego czytania. ;)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz